Przejdź do głównej zawartości

Jak to u mnie z czytaniem było...


Z czytaniem w naszym kraju jest dość krucho, ale podobno statystyki się polepszają. Szeroki dostęp do znacznie ciekawszych treści strąca książki na dalszy plan i praktycznie już u najmłodszych zanika chęć do ślęczenia nad książkami. Też nie przepadałem za czytaniem przez cały okres edukacji, ale może inne tytuły by mnie przekonały? Trudny język i niezbyt interesujące czasy, które przedstawiali narodowi autorzy skutecznie mnie zniechęcały do zapoznawania się z Potopem, Panem Tadeuszem, Quo vadis czy im podobnymi. Może gdyby lekturami były książki Kinga, Larssona, Nesbo rozkochałbym się w czytaniu na dobre? Z mojej perspektywy wtedy były ważniejsze sprawy niż dumanie nad inwokacją czy być albo nie być. Setki meczów piłkarskich z najlepszymi przyjaciółmi z osiedla, gra w palanta czy puchę to były atrakcje, z którymi książki nie miały żadnych szans.

Mnie zmobilizował długi dojazd do pracy. Ponad 3-4 godziny dziennie dojazdów do pracy pociągiem było ogromem niewykorzystanego czasu. Ile w kółko można słuchać tej samej muzyki przez 12 miesięcy przez kilka lat? Odwiedziłem miejską bibliotekę i musiałem się podrapać po głowie na widok uginających się od ciężaru książek półek. Nikt nie czyta? Żadne nazwisko, żaden tytuł nic mi nie mówiły, gdy brałem książki w swoje ręce. Dałem się złapać na pierwszy chwyt marketingowy. Przyciągająca okładka Znalezione nie kradzione Kinga przykuła mój wzrok. Przeczytałem opis, podpisałem się na karcie i już byłem w posiadaniu książki, której autorem był najbardziej poczytny pisarz Stephen King. A ja zupełnie nie orientowałem się w pisarskim świecie.

Sięgnąłem po nią dopiero na drugi dzień w pociągu do Bydgoszczy. Przyznam, że spojrzenia znanych mi już od kilku lat współpasażerów wyrażały więcej niż tysiąc słów. On czyta książki? Zawsze ze słuchawkami w uszach, co kilkanaście minut przerzucający piosenki na białym odtwarzaczu Pentagram Frost i często nadrabiający braki snu dwudziestokilkulatek zabrał się za czytanie? Czy on był u lekarza ostatnio? Czy nie jest przypadkiem chory? Odpowiadałem zawsze poważnym spojrzeniem i niemalże poważnym skupieniem, gdy pochłaniałem kolejne strony powieści moich jak się okazało później ulubionych autorów. Stephen King, Stieg Larsson, Jo Nesbo, Vincent.V.Severski stali się autorami, którzy otworzyli mój umysł na niesamowite opowieści wciągające na bardzo długie godziny, niekiedy tak mocno, że konduktor musiał mnie poganiać w przesiadce na następny pociąg lub wybudzać z zaczytania, gdy zajechałem na stację końcową.

Trochę książek już przeczytałem i w kilku gatunkach się odnajduję. Poznałem kilka stylów pisania i potrafię wskazać konkretny tytuł komuś, kto równie jak ja chciałby zacząć swoją przygodę w czytaniu książek autorów, od których ja zaczynałem. Czytajcie moi drodzy, bo czytanie pobudza wyobraźnię. Czytanie wzbogaca nasze słownictwo i pozwala odkrywać niesamowite historie, które mogą przytrafić się każdemu z nas na codziennej ścieżce życia.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Muzyka, która wpłynęła na treść książki

  Pisanie książki zabiera trochę czasu, ale do pełnego skupienia czy rozwinięcia pomysłu potrzeba jeszcze spokoju i komfortowych warunków. W moim przypadku świetnie sprawdza się muzyka. Odtwarzacz grający ulubione utwory na bezprzewodowych słuchawkach, wygodny fotel i kubek ciepłej herbaty bądź kawy. Gdybym miał wymienić wszystkie piosenki, których wysłuchałem podczas pisania każdy by się zniechęcił przewijając post zawierający nieskończenie długą listę zróżnicowanych gatunkowo utworów. Ten post będzie dotyczył jedynie piosenek, które wpłynęły na kształt i fabułę całości. Bez słuchania tych utworów niektóre sytuacje nie dostałby odpowiedniego nastroju i wymowy. ATB- What about us ATB- Let you go (Reworked)   ATB- Desperate religion (integra chill mix)     ATB- If it’s love (Jeziel Quintela, Jquintel & Manufactured SuperstarsRemix)       Elvis Presley- Always On My Mind Elvis Presley- I've Got a Thing About You Baby Elvis Presley- A Big Hu...