Kim jestem?
No właśnie...Jak odpowiedzieć na tak proste pytanie?
Człowiekiem...Bo oddycham, mam ręce i nogi, umysł, uczucia i emocje.
Sportowcem...Bo biegam, jeżdżę na rolkach i rowerze, gram w piłkę nożną.
Elektronikiem...Bo potrafię lutować, oswoić 230V i podłączyć nie tylko trzy kable.
Czytelnikiem...Bo dużo czytam.
Pisarzem? Bo piszę coś do szuflady bez publikacji w mass mediach? Nie...
To, że coś piszę (wiersze, opowiadania, książki) nie oznacza, że jestem pisarzem, bo pisarz jest rozpoznawalny i może się pochwalić swoimi dziełami znacznie szerszej publiczności niż tylko grono znajomych.
Ale dlaczego nie zacząć marzyć, aby nim zostać? Przecież każdy poczytny autor kiedyś debiutował zanim stał się sławny. Stephen King, Jo Nesbo, Tom Clancy, Harlan Coben, J.K. Rowling, Stieg Larsson. Wszyscy znają te nazwiska, ale czy zawsze tak było? Oczywiście, że nie. Każdy z nich przesyłał swoje powieści do wielu redakcji z różnym skutkiem. Nawet wielkie dzieła spotkały się z odmową, a stały się światowymi bestsellerami.
A nasi rodzimi autorzy? V.V. Severski, Remigiusz Mróz, Katarzyna Bonda, Katarzyna Puzyńska, Max Czornyj, Wojciech Chmielarz czy Blanka Lipińska. Każdy/a z nich wypracował swój niepowtarzalny styl bazujący na ich umiejętnościach, wykształceniu, doświadczeniu zawodowym i życiowym. Zgromadzili masę fanów, zdobyli cenne kontakty a wszystko to dzięki uporowi i wytrwałości w przekonaniu do siebie wydawnictwa będąc jeszcze nie tyle debiutantem, co kolejnym autorem z setek przesyłających swój maszynopis celem wydania swojej powieści, która w ich mniemaniu powinna zostać opublikowana, bo wierzą w to, co napisali.
Więc dlaczego ja człowiek, sportowiec, elektronik, czytelnik nie powinienem spróbować zostać do tego pisarzem? Marzenia są właśnie od tego, aby były tym punktem, do którego powinniśmy zmierzać w swojej życiowej wędrówce w podążaniu za szczęściem i samorealizacją swoich pragnień.
Nazywam się Przemysław Kryszak. Rocznik 1990 i do rocznika dobrego wina jeszcze mi brakuje, ale jedna trzecia życia za mną to i tak niezły bagaż doświadczeń. Biegam, jeżdżę na rolkach i rowerze, zagram w piłkę nożną. Do gry w palanta, puchę, warcaby, statki, eurobusiness, chińczyka nie trzeba mnie namawiać. Poczytam nie tylko do poduszki, napiszę nie tylko do szuflady, ale musisz mi w tym pomóc mój Gościu skoro już tutaj zawitałeś. Witam Cię serdecznie na mojej stronie, bo widocznie nie jest Ci obcy cel jej powstania. Niech moje marzenia będą inspiracją również dla Ciebie.
No właśnie...Jak odpowiedzieć na tak proste pytanie?
Człowiekiem...Bo oddycham, mam ręce i nogi, umysł, uczucia i emocje.
Sportowcem...Bo biegam, jeżdżę na rolkach i rowerze, gram w piłkę nożną.
Elektronikiem...Bo potrafię lutować, oswoić 230V i podłączyć nie tylko trzy kable.
Czytelnikiem...Bo dużo czytam.
Pisarzem? Bo piszę coś do szuflady bez publikacji w mass mediach? Nie...
To, że coś piszę (wiersze, opowiadania, książki) nie oznacza, że jestem pisarzem, bo pisarz jest rozpoznawalny i może się pochwalić swoimi dziełami znacznie szerszej publiczności niż tylko grono znajomych.
Ale dlaczego nie zacząć marzyć, aby nim zostać? Przecież każdy poczytny autor kiedyś debiutował zanim stał się sławny. Stephen King, Jo Nesbo, Tom Clancy, Harlan Coben, J.K. Rowling, Stieg Larsson. Wszyscy znają te nazwiska, ale czy zawsze tak było? Oczywiście, że nie. Każdy z nich przesyłał swoje powieści do wielu redakcji z różnym skutkiem. Nawet wielkie dzieła spotkały się z odmową, a stały się światowymi bestsellerami.
A nasi rodzimi autorzy? V.V. Severski, Remigiusz Mróz, Katarzyna Bonda, Katarzyna Puzyńska, Max Czornyj, Wojciech Chmielarz czy Blanka Lipińska. Każdy/a z nich wypracował swój niepowtarzalny styl bazujący na ich umiejętnościach, wykształceniu, doświadczeniu zawodowym i życiowym. Zgromadzili masę fanów, zdobyli cenne kontakty a wszystko to dzięki uporowi i wytrwałości w przekonaniu do siebie wydawnictwa będąc jeszcze nie tyle debiutantem, co kolejnym autorem z setek przesyłających swój maszynopis celem wydania swojej powieści, która w ich mniemaniu powinna zostać opublikowana, bo wierzą w to, co napisali.
Więc dlaczego ja człowiek, sportowiec, elektronik, czytelnik nie powinienem spróbować zostać do tego pisarzem? Marzenia są właśnie od tego, aby były tym punktem, do którego powinniśmy zmierzać w swojej życiowej wędrówce w podążaniu za szczęściem i samorealizacją swoich pragnień.
Nazywam się Przemysław Kryszak. Rocznik 1990 i do rocznika dobrego wina jeszcze mi brakuje, ale jedna trzecia życia za mną to i tak niezły bagaż doświadczeń. Biegam, jeżdżę na rolkach i rowerze, zagram w piłkę nożną. Do gry w palanta, puchę, warcaby, statki, eurobusiness, chińczyka nie trzeba mnie namawiać. Poczytam nie tylko do poduszki, napiszę nie tylko do szuflady, ale musisz mi w tym pomóc mój Gościu skoro już tutaj zawitałeś. Witam Cię serdecznie na mojej stronie, bo widocznie nie jest Ci obcy cel jej powstania. Niech moje marzenia będą inspiracją również dla Ciebie.
Komentarze
Prześlij komentarz